Umiejętność tańczeniaa społeczeństwo

Czy nasze społeczeństwo umie tańczyć? Proste pytanie, a jednak trzeba się nad nim zastanowić i przeanalizować ostatnie imprezy, na których się było. Przed oczami przebiegają obrazy pijanych, albo tych szalonych, którzy wywijają na parkiecie i w ogóle nie tracą sił. No to jak to jest? Umiemy tańczyć czy nie? Najpierw dyskoteki. Jest ciemno. Weekend. Zazwyczaj nogi się trochę plączą po kilku drinkach, ale nadal utrzymuje się klasę. Tańczy się nie wywracając. Machanie rękoma, skakanie i "robienie coś z nogami" nie jest aż takie trudne, gdy się czuję muzykę. Zresztą, totalne szaleństwo, więc nie zwraca się uwagi na to, czy tańczę z rytmem, co myślą inni. Ważne żeby tańczyć tak jak się czuje i już. Odsetek młodzieży, która potrafi tańczyć tańce towarzyskie: może kilka procent? To maksimum. Nie liczy się jak. Liczy się ile. Trzeba długo szaleć na parkiecie, żeby wkręcić się totalnie w wir zabawy. A umiejętności? Przecież i tak się na tym nikt nie zna, więc po co się męczyć i uczyć konkretnych technik, jak i tak tego nikt nie doceni. Błąd. Jeśli umie się coś konkretnego, nie tylko zwykłe kręcenie "tyłkiem" (za przeproszeniem), można zasłużyć na podziw tłumu. Bo nie każdy umie stanąć na rękach, kręcić się na rękach, na głowie, albo różne takie inne sztuczki. Można się przypodobać swoim tańcem. Trzeba tylko kochać taniec i chcieć uczyć się czegoś nowego. A tego ludziom brakuje. Lenistwo… Na wszelkich imprezach panuje freestyle (styl dowolny). Nie ma reguł. Kto lepiej umie tuptać, ten ma powodzenie i jest porywany do tańca. Bo przecież nikt nie chce mieć podeptanych palców. Można tańczyć samemu lub w parze. Fajniej jest w parze, ale to wymaga już zgrania i troszkę treningu. Trening ten pozwolił opanować do perfekcji taniec w parze osobom, którzy wiek imprezowych szaleństw mają już za sobą. Oni potrafią odnaleźć się tańcząc z każdym. Przydatna umiejętność, której brakuje wielu młodym. Jak widać, nasze społeczeństwo nie składa się z zawodowych tancerzy. Co najwyżej amatorzy tańczący dla przyjemności. Konkretnych umiejętności brak. A warto by było. Bogatsi o jedną umiejętność. Niby tak mało, a jakie przydatne.

Taniec wizytówką

Wiele tańców, a właściwie każdy ma swoją osobną historię. Każdy przez wieki przechodził metamorfozy. Kultywowanie tradycji danego tańca w danym kraju sprawiło, że taniec zakorzenił się w jego kulturze i jest obecny do dziś. Jest kilka takich państw. Zacznijmy od Brazylii. Wszystko zaczyna się od wręczenia przez burmistrza kluczy do miasta uczestnikom parady. Później zaczyna się prawdziwe szaleństwo, które rozpoczyna się w ostatni piątek przed środą Popielcową i kończy się wczesnym świtem w środę. Ludzie z całego świata zjeżdżają się, by zobaczyć jak w Sambodromie (teatrze pod gołym niebem), gdzie rywalizuje ze sobą 14 najlepszych szkół samby z Brazylii przez 5 dni i 5 nocy. Niesamowite przeżycie. Tancerski w skąpych strojach, ich seksowne ruchy i tłumy gapiów. Warto to zobaczyć. Argentyna - kraj tanga. Jednak to tango, które znamy z kursów tańca to nie tango argentyńskie. To dwa zupełnie inne tańce. To nowoczesne zostało zmienione przez Europejczyków, podczas gdy wchodziło na parkiety sal balowych. To oryginalne jest intymnym tańcem, nie wymagające dużej przestrzeni. Natomiast w tym zmienionym możemy zobaczyć szybkie, pulsujące ruchy wokół parkietu oraz skręty szyi, z których Argentyńczycy się śmieją. Dlaczego tango jest takim niesamowitym tańcem? Dlatego, bo stworzyli je zwykli ludzie naturalnymi ruchami i stąd to wewnętrzne piękno tanga argentyńskiego. Hiszpania- kraj flamenco i korridy. Flamenco to taniec, który stał się wizytówką Hiszpanii, zresztą tak jak korridy. Flamenco jest inne w każdym regionie Hiszpanii. Jest to dumny taniec, pełen pasji i przepełniony uczuciami, ze szczególnym rytmem i trudnymi krokami. Korrida walka z bykiem na arenie. Ah ci Hiszpańscy torreadorzy… To chyba najpopularniejsze tańce, które są wizytówkami krajów. Poznając je, ucząc się ich kroków jesteśmy bliżej kultury danego państwa. Cudownie jest zawirować w rytm brazylijskiej samby na karnawale, czy zobaczyć prawdziwe argentyńskie tango, którego element próbują wpleść w swoje choreografię zawodowi tancerze, jednak nie wychodzi im to najlepiej. O zobaczeniu samej korridy już nie wspominając. Mmm… pomarzyć dobra rzecz.


znajdź krokitaneczne