Rozrywka odpowiednia dla dosłownie każdego niezależnie od wieku.
Niestety, ale trzeba przyznać, że nasze społeczeństwo jest leniwe.
Ciężko jest wstać sprzed telewizora i wyjść na spacer z psem, czy zrobić coś w ogródku. Taka jest prawda. Ale ostatnio nastąpił pewien przełom.
Ludzie coraz chętniej spędzają aktywnie czas (przynajmniej tak donoszą badania). A połączenie ruchu z muzyką to dobry pomysł. W ostatnim czasie obserwujemy zjawisko rozwoju aerobicu. Coraz więcej ludzi (najczęściej są to oczywiście kobiety) odkrywa jego magiczną moc: odpręża, relaksuje, a pozytywne zmęczenie poprawia samopoczucie. Same pozytywy, więc czemu by nie spróbować. Uczestniczyć w takich zajęciach można w dwojaki sposób. O ile dobrze się orientuję, to w porannym programie TVP2 jest krótkometrażowy "film" instruktarzowy poświęcony właśnie aerobikowi. Możesz spróbować tańczyć wraz z instruktorem przed telewizorem. To pierwszy sposób. Masz dostęp do Internetu? świetnie. Znajdziesz tam mnóstwo porad, wskazówek i przede wszystkim ćwiczeń. Sam/a możesz zadbać o swoją aktywność fizyczną bez wychodzenia z domu i co najważniejsze, bez żadnych kosztów. Możesz też kupić sobie poradnik i zgodnie z jego wskazówkami dbać o swoją formę. Na rynku książek istnieje wiele takich pozycji. Wystarczy iść do księgarni, lub zamówić przez Internet. Proste? Proste. Oczywiście został jeszcze jeden sposób, żeby ćwiczyć aerobik. Po prostu, najzwyczajniej w świecie zapisać się na takie ćwiczenia z instruktorem. Fakt, trzeba za to zapłacić, ale chyba warto poświęcić trochę pieniędzy, by poprawić własną kondycję, przy tym samopoczucie i samoocenę? Całe zajęcia składają się z czterech części. Pierwsza z nich to oczywiście rozgrzewka. Trzeba trochę rozruszać mięśnie. Potem część właściwa (aerobowa) w której poprawia się zdolności oddechowe oraz krążenie. Następnie ćwiczenia wzmacniające, czyli zajmujemy się każdym mięśniem osobno, a na samym końcu część rozciągająca, odciążenie mięśni, które były najbardziej obciążone w czasie ćwiczeń. Ostatnia część ma na celu również uspokojenie tętna i odprężenie. Aerobic to nie tylko gimnastyka, ale także w pewnym sensie forma tańca. Dwa w jednym. Więc dalej! Do roboty i zamiast spędzać kolejną godzinę przed komputerem czy telewizorem RUSZ SIĘ! Będziesz zdrowszy!
Cheerleading narodził się w USA. Jego twórcą, można powiedzieć, był Jack Campbel. To on był pierwszym cheerleaderem i to on jako pierwszy kierował tłumem dopingujących kibiców. Rozwój cheerleading przypada na lata 20 XIXw., kiedy to nastąpił również rozkwit gimnastyki, co korzystnie wpłynęło na kondycję i sprawność fizyczną cheerleaderów. W latach 30 nastąpiło ubarwienie występów i od tej pory stały się one prawdziwymi widowiskami. Nie można pominąć tutaj Lawrena Herkimera, który wprowadził do cheerleadingu pompony oraz zorganizował pierwszy obóz dla tancerek. Niewiarygodne, ale na początku cheerleaderami byli tylko i wyłącznie mężczyni. Zmieniło się to dopiero po II wojnie światowej za sprawą Lawrena Herkimera. Odtąd w tej dyscyplinie przeważają kobiety, chociaż zdarzają się też mężczyni w tej dziedzinie, ale nie jest to częste zjawisko. Najwięcej zespołów cheerleaderowych jest oczywiście w USA, chociaż przyjął się również w innych krajach. Tam prawie każda (jeśli nie każda drużyna futbolowa ma swój zespół kierujący dopingiem, który ubarwia spotkania. Najbardziej znamy zjawisko cheerleadingu chyba z filmów. Na przykład "Bring It On"- film pełen układów, cheerleaderek i muzyki. Oprócz tego pokazuje przygotowania do zawodów cheerleadingu. Warto obejrzeć. Swoją scenę mają też cheerleaderki w filmie Drumline. Polecić jeszcze można film Sugar&Spice (Słodkie&Ostre). W Polsce też możemy się z nim spotkać. Ale nie jest on aż tak popularny jak np. w Stanach Zjednoczonych. U nas wszystko zaczęło się pod koniec lat 80 XXI w., kiedy to pan Jack Kogom zaproponował dyrekcji I LO im. Adama Mickiewicza w Warszawie wyjazd na zawody w tej właśnie dyscyplinie do Tokio. Przygotowania były niełatwe, ale udało się i nasze reprezentantki wybrały się do stolicy Japonii, gdzie oczarował je taniec cheerleaderek z USA czy Japonii. Po tych zawodach zaczął się prawdziwy szał cheerleadingu w Polsce. Nasze reprezentantki chciały dorównać swoim "koleżanką po fachu" i wzięły się ostro do pracy. Z czasem stawały się coraz lepsze, a rozwój cheerleadingu kwitł, czego efekty mamy dzisiaj. Cheerleading to osobna kategoria sportowa, w której organizuje się zawody. Kolejna "rzecz" zapożyczona od USA. Nie da się ukryć, że ten kraj to prawdziwe mocarstwo gospodarcze w każdej kategorii, oddziaływujące na kulturę wielu państw. Cheerleading wciąż się rozwija. Może kiedyś będzie taka fala w Polsce, kiedy to machanie pomponami będzie "na topie"?